Ayutthaya - Tajlandia

October 1, 2015

Po intensywnym czasie w Bangkoku postanowiliśmy na dwa dni pojechać do Ayutthaya, dawnej stolicy Tajlandii, by trochę odpocząć i oderwać się myślami od wszystkich dotychczasowych zdarzeń. W Ayutthaya spędzaliśmy czas spacerując i zwiedzając, przede wszystkim świątynie. Było ich sporo, każda zupełnie inna. Zaczęliśmy od lokalnej świątyni, do której raczej nieczęsto zaglądają turyści, sądząc po spojrzeniach tubylców, pełnych ciekawości i ogromnej sympatii. Potem były i wielkie złote budynki, i te zdecydowanie starsze, wszystkie na swój sposób zapierały dech w piersiach (którego ze względu na upał i tak już raczej brakowało). Przemyślenia mam takie, że choć samo zwiedzanie budynków, świątyń czy muzeów interesuje mnie mniej niż kiedyś, często daje ono obraz społeczności, pozwala zrozumieć kontekst. Dla mnie wycieczka po świątyniach była okazją przyjrzenia się buddyzmowi i powodem wielu ciekawych rozmów z naszym hostem, który oprowadzał nas po okolicach. I tak o ile filozofia buddyzmu jest mi nadal ogromnie bliska, o tyle religia zdecydowanie do mnie nie przemawia. Zbyt wiele w niej elementów, które rażą mnie również w katolicyzmie. Pozostanę więc przy tym, czego szukam, przy wewnętrznym poznaniu, próbie dotarcia do głębi, coraz bardziej ciągnie mnie w stronę medytacji, chętnie porozmawiałabym też z jakimś mnichem. Raczej nie będę się do nikogo modlić, ani nikomu dawać datków, ale bardzo ciekawi mnie co jest w głowach, sercach i duszach tych, którym buddyzm towarzyszy na co dzień.

 

Z najświeższych wiadomości, ostatnie dni spędzamy odkrywając kulisy produkcji organicznego ryżu. Szczegóły wkrótce, na bieżącą chciałabym jednak podzielić się kilkoma przemyśleniami (i dobrymi radami) o tajskim jedzeniu:

  • Unikaj wszystkiego, co wygląda jak chili. Bo to właściwie na pewno chili.

  • Jeśli danie wygląda jakby nie miało chili, nie daj się zwieźć. Weź na początek niewielki gryz żeby sprawdzić czy aby na pewno nie wypali ci wszystkiego co jest po drodze do Twojego żołądka.

  • Jeśli coś jest słodkie, nie znaczy, że nie ma w tym chili. Stosuj się więc nadal do powyższych zasad.

  • Jeśli jesteś wegetarianem/ką, nie daj się zwieźć nazwą typu „sałatka warzywna”, na pewno będą w niej przynajmniej krewetki.

  • Generalnie najlepiej weź ze sobą jakiegoś tubylca. Od kiedy zaczęliśmy jadać w towarzystwie Tajów nasze wrażenia na temat tajskiego jedzenia są zdeeeecydowanie bardziej pozytywne. Właściwie jestem teraz jego całkiem oddaną fanką 

 

 

Share on Facebook
Please reload

RELATED | POWIĄZANE

Please reload

  • White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • White YouTube Icon

We are Anna and Andrea, a Polish-Italian couple traveling around the world. We are looking for changemakers,  in order to describe and share their stories.

Our journey is based on exchange: story telling and other skills in exchange for a place to sleep and food. 
 

Join the GoodNewsLetter