Jak przeżyć w Wietnamie

November 15, 2015

  1. Targuj się – negocjacji podlegają ceny za wszystko: autobusy, hostele, jedzenie, ubrania. Żadna nie jest ostateczna, a jeśli o cenę pyta biały/a turysta/ka, to możesz mieć niemal pewność, że podana cena jest zawyżona. Raczej bardzo zawyżona. Najłatwiej od początku założyć za jaką cenę przyjmiemy daną usługę czy kupimy dany produkt i upierać się przy niej dopóki dana osoba się nie zgodzi. Może to wymagać wyjścia ze sklepu, hostelu czy autobusu, ale niemal na pewno nasz rozmówca w ciągu minuty nas złapie i zaakceptuje proponowaną cenę. Oczywiście ustalając ile jesteśmy gotowi/e zapłacić, dobrze mieć do tego jakieś przesłanki, np. sprawdzić wcześniej cenę autobusu czy porównać ceny kilku okolicznych hosteli. Jest to trochę irytujące, wieczna konieczność negocjacji, można jednak spróbować potraktować to jako grę, czasem nawet zabawną. Kiedy stawka jest ustalona (nigdy nie wsiadajmy do autobusu wcześniej!), warto sprawdzić wydawaną nam resztę (często różni się odrobinę od tego co ustaliliśmy) i spokojnie upomnieć się o brakującą kwotę. Nie warto wierzyć w dodatkowe opłaty za bagaż i specjalne stawki dla obcokrajowców. Żadna z tych rzeczy nie jest obowiązującą prawdą, a jedynie widzimisię kierowcy. Jeśli kierowca naprawdę się upiera, poczekaj na następny autobus, na pewno w ciągu kilku minut jakiś się pojawi.

  2. Używaj języka ciała – generalnie możesz zapomnieć o angielskim. Gesty, mimika, ton głosu to jedyne co pozwala się komunikować. Przy targowaniu cen dobrze mieć przy sobie kartkę papieru, na której można zapisać cenę, pokazywana na palcach trójka może oznaczać 3 tysiące dongów (około 50 groszy), 30 tysięcy (około 5 złotych), a nawet 300 tysięcy (około 50 złotych). Jeśli ktoś zaczepia Cię po wietnamsku, że może taksówka, może hotel, a nie chcesz z daną osobą rozmawiać, zacznij szybko i głośno odpowiadać po polsku, to na ogół pomaga wcześniej zakończyć rozmowę niż próby tłumaczenia czegokolwiek po angielsku.

  3. Miej zawsze aparat pod ręką – jest tu nieziemsko pięknie. Szczególnie droga lądowa z Hanoi do Sajgonu pełna jest niezapomnianych widoków. W środku miasta też nie rezygnuj z aparatu, na każdym rogu, gdzie tylko się rozejrzysz, dostrzeżesz tysiące przepięknych obrazów Wietnamczyków i Wietnamek żyjących swoim własnym życiem.

  4. Chcesz przejść przez ulicę: po prostu idź – nie czekaj na światła, oprócz naprawdę dużych skrzyżowań nie mają one większego zastosowania. Nie czekaj też na przerwę w ruchu pojazdów, taka nie nadejdzie. Po prostu zacznij iść. Pozwalaj spokojnie omijać się wszystkim motorowerom, raczej nie ma szans, że któryś się zatrzyma. Jeśli masz wątpliwości, poczekaj na jakiegoś Wietnamczyka przechodzącego przez ulicę i podążaj dokładnie za nim.

  5. Jedz w lokalnych barach – unikaj wielkich turystycznych restauracji, znajdź raczej małe lokalne bary, często będące częścią czyjegoś domu. Mają tam pyszne i bardzo tanie jedzenie. Szczególnie polecam miejsca, w których do ryżu możesz wybrać 4-5 spośród wystawionych 15 dodatków, a za tę ogromną porcję zapłacisz 3-5 złotych.

  6. Jedziesz gdzieś: bądź cierpliwy/a – godziny są tu względne, a autobusy dojeżdżają na miejsce zawsze później niż było powiedziane. Więc nie spiesz się. Nie ma to większego sensu. Na pewno po drodze jest przepięknie i nie zabraknie miejsc i ludzi do obserwowania. Enojy.

(Anna)

PS. Jeśli ktoś bierze Twój chleb i ser, który właśnie zamierzasz zjeść, jak to przed chwilą zrobiły towarzyszki naszej autobusowej podróży… hm… nie wiem co się wtedy robi. Ale ponieważ nikt nie był zdziwiony spodziewam się, że to całkiem normalne.

PS2. Jak wysiedliśmy z autobusu zaatakowała nas grupa taksówkarzy. Po 10 powtórzeniach “nie chcemy taksówki” panowie pogodzili się z tym faktem, usiedli spokojnie, obrali owoce i częstowali nas nimi. Wymiganie sie od dodatkowej porcji było niemożliwe, co stanowiło spore wyzwanie: o ile owoc może i był dobry, o tyle posypka z chili, pieprzu i soli czyniła go właściwie niejadanym… Idea dzielenia się jedzeniem wydaje się całkiem powszechna, choć jak na razie słabo się to dla nas kończy.

 

 

Share on Facebook
Please reload

RELATED | POWIĄZANE

Please reload

  • White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • White YouTube Icon

We are Anna and Andrea, a Polish-Italian couple traveling around the world. We are looking for changemakers,  in order to describe and share their stories.

Our journey is based on exchange: story telling and other skills in exchange for a place to sleep and food. 
 

Join the GoodNewsLetter