Mindfulness - Uważność

June 14, 2019

Mindfulness… jak to na polski przetłumaczyć? Uważność? Tylko czy uważność oddaje całą głębię słowa mindfulness? I co ono właściwie oznacza?

 

Dla mnie mindfulness to bycie w pełni obecną. Tu i teraz. Słuchanie, widzenie, doświadczanie świata takim jakim jest. Bycie we flow, w którym nic poza tym konkretnym momentem nie ma znaczenia. Mindfulness to dla mnie świadomość, na bardzo głębokim poziomie. Świadomość siebie, ludzi wokół, przyrody, świata, życia po prostu.

 

Uczyłam się uważności małymi krokami, głównie podczas naszej podróży dookoła świata. Wyjeżdżając z Europy prawie 4 lata temu wiedziałam już, że istnieje coś poza racjonalnym umysłem, miałam za sobą pierwsze bardzo silne doświadczenie bycia tu i teraz (które miało miejsce kilka miesięcy wcześniej podczas Treningu Interpersonalnego), rozumiałam, że jeśli chcę dowiedzieć się więcej o sobie i życiu, potrzebuję spróbować czegoś więcej niż to, co robiłam do tej pory. A robiłam sporo – przeszłam kilka różnych procesów coachingowych, uczestniczyłam w wielu ważnych i rozwijających szkoleniach, wydarzeniach, warsztatach, kilkakrotnie przeszłam Camino de Santiago, itd.

 

Zaczęliśmy naszą podróż w 2015 roku od Azji Południowo Wschodniej, mając nadzieję odkryć świat z nowej perspektywy. I nie zawiedliśmy się. Nauczyliśmy się wiele o buddyzmie, odwiedzieliśmy kilka ośrodków medytacji, uczestniczyliśmy w Vipassanie – 10-dniowym kursie medytacji (o którym pisałam tutaj). Zaczęliśmy rozumieć czym uważność może być, zdawać sobie sprawę z siły emocji, bycia obecnym czy obecną, relacji z innymi ludźmi i naturą.

 

Jednak najważniejsza dla mnie zmiana zaszła w Ameryce Południowej. To tam, pośrodku patagońskiego stepu, boliwijskich gór, pustyni San Pedro poczułam nierozerwalną, bardzo silną więź ze światem i naturą. Zaczęłam rozumieć co to znaczy, że jesteśmy jednym. Mój głos wciąż drży gdy opowiadam ludziom o ceremoni powitania nowego andyjskiego roku w Tiwanaku i czerpaniu energii ze słońca czy o Świętej Dolinie Inków w Peru, na tę chwilę jedynym miejscu na świecie, w którym mogłabym zatrzymać się na dłużej. Podczas roku w Ameryce Południowej odwiedziliśmy kilka ośrodków rozwoju duchowego, wzięliśmy udział w różnych ceremoniach, dyskutowaliśmy z szamanami starając się zrozumieć, w co my sami wierzymy.

 

Tak uczyłam się czym jest mindfulness. Co oznacza jednodność. Jak wszystko jest ze sobą połączone.

 

Wróciłam do Europy z silną potrzebą dzielenia się. I absolutnie żadnym pomysłem jak to zrobić. Jak opowiedzieć o wszystkich tych doświadczeniach za pomocą słów, jak włączyć je w warsztaty, prezentacje, szkolenia? Próbowałam nawet, ale z różnych powodów nie wychodziło. Zrozumiałam, że potrzebuję więcej pewności siebie, że muszę zobaczyć jak inne osoby uczą uważności, żeby móc odnaleźć własną drogę. Dlatego aplikowałam na MoMint – szkolenie o uważności organizowane w ramach programu Erasmus+. Byłam nieco rozczarowana, gdy okazało się, że mnie nie przyjęto, choć zaoferowano miejsce na liście rezerwowej. Nie traciłam jednak nadziei. Wiedziałam, że jeśli z jakiegoś powodu powinnam na to szkolenie pojechać, to tak się właśnie stanie. Dwa dni później dostałam maila – masz szczęście, ktoś zrezygnował i możesz wskoczyć na jej miejsce.

 

Wróciłam do Polski 36 godzin przed tym, jak powinnam wsiąść w autobus na szkolenie MoMint. Wystarczająco dużo czasu, by wyprać ubrania, przepakować, przygotować się do kolejnej drogi. Przyjechałam w środku nocy do mieszkania, w którym miało nikogo nie być. Zastałam drzwi otwarte.

 

Czuję jak moje ciało reaguje w momencie pisania tych słów. Niesamowite, jak wiele zapisane jest w ciele. Moje mięśnie znów są napięte, przyspieszony oddech, ręce zaczynają się trząść. Choć minęły już ponad 3 tygodnie.

Włamanie. Ktoś włamał się do mieszkania i przewrócił je do góry nogami, otwierając każdą szafę, szafeczkę, każde pudełko. Wszystkie nasze rzeczy leżały na środku w kompletnym bałaganie.

 

Nie miałam pojęcia co robić. Na chwilę wszystko stanęło w miejscu. To mieszkanie mojej mamy, która od dawna bała się włamania.

Zadzwoniłam do niej.

Potem zadzwoniłam na policję. Przyjechali 30 minut później, zasypując całe mieszkanie proszkiem na odciski palców i mówiąc mi o wielu rzeczach, o których nie miałam pojęcia.

Nie ma zamka, którego nie da się otworzyć w maksymalnie 10 minut.

Zwykle biorą tylko pieniądze i biżuterie, rzeczy, które mieszczą się w kieszeni (nasi złodzieje musieli być zdesperowani, wzięli też trochę sprzętu i 3 butelki wódki).

Nie ukradli zbyt wiele, bo nie było tam właściwie co kraść. Niewiele rzeczy o rzeczywistej materialnej wartości. Choć sporo o wartości emocjonalnej.

Myślę, że najgorszy jest bałagan. I zaburzone poczucie bezpieczeństwa. Świadomość, że ktoś może wejść do Twojego domu, wziąć Twoje rzeczy, przejrzeć wszystkie szafki... nie należy do najłatwiejszych.

Miałam 36 godzin do autobusu na szkolenie i żadnego pojęcia czy powinnam w niego wsiąść. Musiałam skończyć z policją, poczekać na mamę, która przyjechała 18 godzin później.

Ostatecznie postanowiłam jechać, nie będąc pewną czy to dobry pomysł.

Okazał się jednym z najlepszych.

Spotkałam niesamowitych trenerów i trenerki, którzy nauczyli mnie więcej o uważności poprzez bycie sobą niż mogłabym się nauczyć choćby z najlepszego ćwiczenia. Zyskałam doświadczenie i pewność siebie, które pozwoliły mi włączyć więcej mindfulness w moje własne warsztaty i szkolenia. Miałam momenty całkowitego flow z grupą i z samą sobą, w których nie liczyło się nic poza obecną chwilą. Wyszłam daleko poza własną strefę komfortu, szczególnie w obszarze fizycznego kontaktu, który od lat jest dla mnie wyzwaniem. Zrozumiałam jak ważny jest dotyk, doświadczyłam dotyku bez seksualnego kontekstu, budującego silniejsze i głębsze relacje z innymi ludźmi. Otworzyłam się na nowe doświadczenia i pozwoliłam sobie płynąć.

Nie ma słów, które wyraziłyby dostatecznie moją wdzięczność dla osób prowadzących, ale też wszystkich osób uczestniczących: każdy i każda z Was nauczyli mnie tak wiele o uważności i życiu po prostu.

Dziękuję i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, gdzieś w świecie.

 

 

Share on Facebook
Please reload

RELATED | POWIĄZANE

Please reload

  • White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • White YouTube Icon

YouTube

We are Anna and Andrea, a Polish-Italian couple traveling around the world. We are looking for changemakers,  in order to describe and share their stories.

Our journey is based on exchange: story telling and other skills in exchange for a place to sleep and food. 
 

Join the GoodNewsLetter