Bo to fawela

Bo to fawela

ESTRELAS DA BABILONIA

Rio de Janeiro | Brazylia

Nie mógł znaleźć mieszkania w Rio de Janeiro. Przynajmniej w „oficjalnej” części.

 

- Dlaczego nie spróbujesz w Babilonii? – spytała właścicielka hostelu.

- Bo to fawela? – odpowiedział niepewnie Pol.

 

Po kolejnych nieudanych poszukiwaniach i konsultacjach z kilkoma innymi obcokrajowcami, postanowił spróbować szczęścia tam, gdzie wchodzić nie wolno. Fawelę poznać można po tym, że na jej wejściu ustawiają się motorowerowe taksówki należące do mieszkańców. Oficjalne taksówki prawdopodobnie odmówią wjazdu. W oczy rzucają się też kolory. Jeśli już znajdzie się ściana pośród prowizorycznych domów, z pewnością zapełniać ją będą grafiti, pełne życia obrazy, labirynty znaczeń. Większość faweli w Rio zbudowana jest na wzgórzach. Obcokrajowców ostrzega się: jeśli zaczynasz iść w górę - zawróć.

 

Pol mieszkanie w Babilonii znalazł w pół godziny, na zielonym wzgórzu pomiędzy plażami Botafogo i Copacabaną. Dwa razy tańsze niż poza fawelą. I też, paradoksalnie, bezpieczniejsze.

 

- Statystycznie Babilonia jest bezpieczniejsza niż turystyczna Copacabana. W fawelach nie okrada się tych, którzy zostali zaakceptowani. Są częścią społeczności.

 

Każdy z obcokrajowców mieszkających w faweli przechodzi podobny proces. Najpierw napięcie, nerwy przy każdym powrocie do domu. Potem wzrastające poczucie bezpieczeństwa, a nawet przynależności. Po kilku latach Pol postanowił zostać tu na zawsze. Kupił dom. Potem dokupił ziemię i razem z Bibi z Kolumbii, otworzył centrum kultury, z czasem również niewielki bar i hostel. Poznali się kilka lat wcześniej podczas jednego z marszy dla pokoju. Byli pierwszą parą gringo, białych, rozkręcających tego typu biznes na szczycie faweli.

 

***

 

Oficjalne otwarcie nastąpiło 21 września 2013 roku, w Międzynarodowy Dzień Pokoju.

 

- Mieliśmy 5 dni na przygotowanie wszystkiego, posprzątanie, przemalowanie, zaprojektowanie. Zaprosiliśmy orkiestrę symfoniczną złożoną z dzieci z faweli. I lokalną grupę samby.

 

Na otwarcie przyszła też królowa karnawału, ambasador Belgii oraz człowiek, który przeżył atak bomby w Hieroszimie.

 

- Świętowaliśmy wspólnie Dzień Pokoju w faweli. Ludzie nie mogli w to uwierzyć.

 

Nie wierzyli też, gdy Pol i Bibi zaczęli oczyszczać wykupione wysypisko śmieci, wykorzystując część materiałów w budowie pierwszych hostelowych przestrzeni.

 

- Mieszkańcy faweli nie dawali nam więcej niż pół roku. Wielu otwierało tu biznesy, żaden nie przetrwał dłużej niż kilka miesięcy.

Im się jednak udało. Odnosili sukces. I wtedy zaczęły się problemy.

 

***

 

W czerwcu 2014 odbywały się w Brazylii Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Choć Pol i Bibi nie byli nimi szczególnie zainteresowani, poszli za radą mieszkańców faweli i kupili telewizor z projektorem, zamówili DJa. Przez cały czas trwania mistrzostw prowadzili transmisję, organizowali imprezy. Pracowali po kilkanaście godzin na dobę, zatrudniali w tym czasie 12 osób. Przychodzili ludzie z faweli, ale też osoby z zewnatrz, różne narodowości. Czasem jednej nocy, na ich niewielkiej przestrzeni, pojawiało się 500 osób z kompletnie różnych światów. Udało się wtedy trochę zaoszczędzić, dokupić nieco ziemi. To jednak zaczęło wzbudzać zazdrość.

 

- Pewnego dnia, mieszkaliśmy tu już ponad rok, dziewięciu członków gangu z wielkimi karabinami zaczęło rozpytywać o nas w barze. Wszyscy goście zniknęli w dosłownie kilka sekund. Zostaliśmy sami, w ciemności, ja i tych dziewięciu gości. Szef gangu przystawił mi pistolet do głowy i wycedził: pracujesz dla glin? Na początku nie zrozumiałem nawet co mówi, to wkurzyło go jeszcze bardziej. Powiedziałem, że nie jestem wtyczką, nie ufam policji w Brazylii.

 

Pola uratował fakt, że przez jakiś czas przebywał w więzieniu. Dla członków gangu to powód do dumy. Pol był w więzieniu z przyczyn politycznych, zatrzymany po jednej z manifestacji, to jednak nie miało dla gangu większego znaczenia. Udało się znaleźć coś wspólnego, nawiązać kontakt.

 

- Potem przyszła Bibi, rozpoznała jednego z chłopaków i ze swoim kolumbijskim temperamentem zaczęła krzyczeć: co wy robicie? Myślicie, że jesteśmy wtyczkami? Zwariowaliście?! To też pomogło.

 

Okazało się potem, że to zazdrosny sąsiad nasłał na nich gang. Reszta społeczności stała już jednak po ich stronie. Wyszli z konfrontacji zwycięsko.

 

A konfrontacji od czasów Mistrzostw Świata w 2016 zaczęło być znacznie więcej. Wcześniej, choć dzieciaki z gangów miały broń, raczej nie pokazywały się z nią na ulicy. W dobie kryzysu ekonomicznego i politycznego wywołanego mistrzostwami, gangi narkotykowe zaczęły przejmować władzę w fawelach, walcząc ze sobą nawzajem. I z policją.

 

***

 

Każda fawela żądzi się własnymi prawami. Ponieważ fawela jest przestrzenią, która oficjalnie nie istnieje, nie obowiązują tu narzucone przez państwo reguły. To społeczność, a raczej lokalny gang, wyznacza zasady. Faweli w Rio jest około 1000, mieszka w nich 30% populacji, pozostając w ekonomiczej i społecznej izolacji. Nie docierają tu służby (chyba że policja robiąca „czystki”), nikt nie wywozi śmieci, nie sprząta ulic, żaden z domów nie ma oficjalnego adresu, nie da się więc przekazać korespondencji. Jedynie kilka z faweli jest otwartych na ludzi z zewnątrz, w większości z nich najpierw będą strzelać, a potem sprawdzą kim jesteś i czy aby na pewno nie z policji. Babilonia należy do tych kilku otwartych faweli. Istnieje w niej już około 10 hosteli, udało się przekonać gang, że działający biznes przyniesie korzyści całej społeczności, a karabiny na plecach nie przyczyniają się do wzrostu klientów.

 

Pol zatrudnia też czasem ludzi z faweli. Nie zawsze – brak angielskiego jest pewnym wyzwaniem. Zyskują jednak również okoliczne sklepy, motorowi taksówkarze. Integrowanie się ze społecznością i jej wspieranie jest jednym z priorytetów Pola. Chce pokazać mieszkańcom, że można robić rzeczy inaczej. Zmienić wysypisko w hostel. Segregować śmieci. Traktować ludzi z szacunkiem. W tej chwili angażuje się w tworzenie paneli słonecznych. Założył organizację Revolusolar. Dla Babilonii panele słoneczne to nie tylko działanie ekologiczne, to przede wszystkim kwestia społeczno-ekonomiczna, stały dostęp do prądu mają wciąż nieliczni.

 

- Jakiś czas temu przyszedł do mnie nowy szef gangu. Nie wiedziałem kim jest. Powiedział: widziałem cię w telewizji, jak byłem w więzieniu. Mówiłeś o panelach. Podoba mi się ten pomysł.

 

Z każdym kolejnym szefem gangu trzeba układać się na nowo. A zmieniają się co chwila. Każdy z tych nastolatków wie, że czeka go kilka miesięcy, góra kilka lat życia. Prędzej czy później zginie w ulicznej walce, zamordowany przez wrogi klan lub policje. Nie ma nic do stracenia. Nie widzi dla siebie przyszłości.

 

- Jedyną szansą jest szukanie alternatywy. Gdyby udało nam się stworzyć dla nich miejsca pracy, przy panelach słonecznych lub w turystyce...

 

Nie jest to jednak proste. Edukacja w fawelach jest na bardzo niskim poziomie. Przepaść między oficjalnym społeczeństwem a fawelą jest ogromna - pod względem edukacji, sytuacji ekonomicznej, perspektyw na życie. Zastanawiałeś/aś się kiedyś jak trudno jest żyć bez dokumentów, oficalnego adresu?

 

- A jednak Google przyjechał, by zaznaczyć nasz hostel na mapie. To było niezwykłe wydarzenie: amerykańska firma mapująca fawelę.

 

***

 

Są sukcesy, są też porażki. Czasem wystarczy jeden nieodebrany telefon, by szef gangu pojawił się w barze z karabinem i kilkoma kolegami, choć umawiali się, że broń nie będzie na ulicach widoczna. Od czasu do czasu trzeba jednak przypomnieć kto tu rządzi. A broń jest dla Pola, wieloletniego aktywisty na rzecz pokoju, jedną z najtrudniejszych rzeczy do zaakceptowania.

 

- Od kiedy pamiętam działałem, starałem się coś zmienić. Wierzę w ruchy społeczne, to one przynosiły zmiany. Gdyby nie ruchy społeczne, żylibyśmy w piekle.

 

Jego aktywizm zaczął się od walki przeciw broni nukrealnej. Zaangażował się w działania grupy lobbującej na rzecz zakazu jej używania. Ostatecznie, w 2017 roku, 122 krajów zagłosowało za.

 

Zmiana wymaga czasu, ale jest możliwa. Turyści przyjeżdżają do faweli. Widzą, że żyją w niej ludzie, tacy jak oni. Hostel, kolejne projekty zmieniają sytuację ekonomiczną mieszkańców, przywracają utracone poczucie godności. I sprawiają, że stają się widoczni dla instytucji publicznych. Wciąż pozostają jednak te najtrudniejsze pytania: jak zintegrować fawelę z miastem nie tracąc jednocześnie poczucia wspólnoty, autentyczności? Jak przekonać władze, że warto zawalczyć o 30% wykluczonych? Jak budować zaufanie w miejscu, które porzucone przez rząd i atakowane przez policje wykształciło mechanizmy obronne wykluczające współpracę i zaufanie?

Więcej o Estrelas da Babilonia: estrelasdababilonia.com

Share on Facebook
Please reload

RELATED | POWIĄZANE

Please reload

  • White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • White YouTube Icon

YouTube

We are Anna and Andrea, a Polish-Italian couple traveling around the world. We are looking for changemakers,  in order to describe and share their stories.

Our journey is based on exchange: story telling and other skills in exchange for a place to sleep and food. 
 

Join the GoodNewsLetter